BOREJKOWY „KLASZTOR”

Borejkowy „klasz­tor” trwał najmniej trzy dni lub więcej: „podług panującej w pijakach dewocyi” (pobożności). Po takich rekolekcjach pan Borejko odprawiał z powrotem dobrze zaopatrzonych mnichów.Niekiedy, gdy nie miał z kim popić, wychodził na trakt, do kapliczki św. Jana Niepomucena, którą własnym sumptem wysta­wił. Towarzyszył mu sługa dźwigający podróżne puzdro jakich wówczas powszechnie używano. Pan zasiadał przed kapliczką, odmawiając pobożnie różaniec, a pachołek gotów do posługi cze­kał, „aż ktoś nadjedzie albo nadyńdzie z podróżnych: ksiądz, braciszek, kwestarz, szlachcic, mieszczanin, chłopek, Żyd, dziad zgoła — byle człowiek”. Gdy wreszcie pojawiał się ktoś, pan Borejko pozdrawiał go grzecznie, wypytał dokąd droga prowadzi, a sługa już podawał dobyty z puzdra, napełniony kielich.

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)