MIEJSKIE POSPÓLSTWO

Żywili się — dokąd ich starczało — zwierzętami dómowymi, po­tem padliną, plackami wypiekanymi z oszczędnie dawkowanych otrąb zmieszanych z korą drzewną, żołędziami, ziołami, zieŁskiem, suszonymi korzeniami. Notowano wypadki ludożerstwa. Kron|ki zapisały lata masowego głodu w 1460, 1544 i 1551—52 roku oraz inne pomniejsze.Kazimierz Wielki ubezpieczał miasta przed takimi klęskami budując swe sławne spichrze, które otwierał w latach głodowych rozdając ziarno w zamian za pieniądze lub pracę przy urzą­dzeniach publicznych: budowie kopalni, kanałów czy zamków obronnych.O tym, jak żywiło się miejskie pospólstwo, opowiada Mikołaj Rej: „kto się chce tym dziwom napatrzyć, jako się chudzina (biedota) żywi, idź na krakowski rynek, tam się nadziwujesz (na­patrzysz); ano jedna kiełbaski smaży, druga grzelce (nóżki w ga­larecie) prze daje, druga wątrobę pieczoną z octem a cebulą; druga też zwodzi (oszukuje), druga z opłatki (z opłatkami) po rynku i ulicach biega, druga z wieńcy, druga z ziółki i z czyrwoną maścią siedzi. Więc i u krup, u śledzi, u masła, u świec, u śklenic,u jabłek, u żemeł (bułek), u ryb, u żuru, u barszczu, u ogórków, u rozmaitych ogrodnych (ogrodowych) rzeczy siedzi, a kto by się ich naliczył…”

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)