PODAWANIE WYKAŁACZEK

Skarbnica wiadomości o XVIII-wiecznym obyczaju, ksiądz Jędrzej Kitowicz konkluduje: „Z jednej szklanki pili za koleją lub z jednego puchara, nie brzydząc się kroplami napoju, które z wąsów jednego spadały w puchar poda­wany drugiemu (…). Jak zaś nastały kielichy szklanne i kieliszki, a stała zarazem i obrzydliwość cudzej gęby.” Jeśli nawet przy- hodziło do spełniania kolejnego toastu, po każdym z ucztujących żba puchar przepłukiwała i przecierała.W tych także czasach poczęto używać i podawać do stołu „,kałaczki, układając po kilka przy każdym nakryciu. Robiono je z bukszpanowych, zaostrzonych drewienek, a zakupywano je po 16 groszy za kopę. Nazywano je „iglicami”.

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)