PODNOSZENIE SIĘ Z MIEJSC

Ale wstręt mój do tego trunku był tak wielki, ze przy najlepszej chęci w żaden sposób nie mogłem się nakłonić do jego rady’” — zwierza się pamiętnikarz.   . Nie tylko abstynencja, nawet umiarkowanie w piciu prawie nie było możliwe. Tam, gdzie gospodarz sam me był pijamcą, jako teko można się było bronić. Tam jednak, gdzie od gospoda­rza poczynając pić lubiano, nie było pardonu. Wedle hierarchu spełniano zdrowie gości, potem Rzeczypospolitej, króla, możnych protektorów, a wreszcie toasty wymyślane— byle znaleźć pre­tekst do następnych i jeszcze następnych. Odbywało się to przy nieustannej gimnastyce, jaką było podnoszenie się z miejsc.

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)