PRZY PICIU TOASTU

Przy piciu Toastu nie spełnić nie było można, pilnowali i dolewali sasiedzi a dokładnego opróżniania kielichów strzegli dobrze wy­tresowani słudzy: „Jeżeli nie wypijający kielicha swego, broniąc się od dolewki sąsiada, wyniósł go w górę albo za siebie uchylił, pachołek na to czatujący sprawnie mu dolał; jezeh skrył gopod stół, toż samo robił siedzący pod stołem służka. I tak ów niedo­łężny pijak, który nie mógł duszkiem wygarnąć kielicha, kręcH się jak wąż tam i sam, w górę i na dół z kielichem, a wszędzie mu co dolewano”.Pośród takich praktyk gościnności nierzadko zdarzało się: „ze komu trunku aż po dziurki (jak mówią) pełnemu, nagle gardło puściło i postrzelił jak z sikawki naprzeciw siebie znajdującą się osobę, czasem damę po twarzy i gorsie oblał tym pacłinącym spirytusem, co bynajmniej nie psuło dobrej kompanu .

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)