W BORYSOWIE

W Borysowie mil dwie od Możajska budując sobie sałasz — bo tam pułk pana Strusia stał, gdzie i on był — przyszło kilku towarzystwa do niego na inkrutowiny (instalowanie się) przy za­kładaniu domu. Tam iż nie było czego pić, jeno gorzałka, posłał po nią i tak pomału zrazu, a potem półkwaterkiem sobie pełnili duszkiem; odpadło ich kilka. Jeden się był obrał (zawziął się), niejakiś Niedźwiecki z roty tejże, gdzie i on był, wymówiwszy to sobie: jeśliby który szwankował na zdrowiu, ma o nim zdrowszy mieć staranie i barwierza (cyrulika), i księdza mieó w pogotowiu. Pili sami dwaj (we dwóch) tak, że tamtego wzięto za umarłego, a brat jeszcze dłużnym (silniejszym) się czuł i nie bez pamięci.

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)