WŁASNY SŁUGA

Kiedy ani własnego sługi nie było, ani żaden z domowych nie kwapił się z tą posługą, szlachcic zgrabnie i nieznacznie zrzucał pod stół resztki z talerza. Kiedyś zdarzyło się podobno, że pewien Dominikanin proszony na przyjęcie u magnata pouczył swego pacholika, by stojąc za nim po każdej odmianie potrawy dokładnie czyścił i wycierał mu talerz. Dominikanin rozsiadł się na swoim miejscu odrzuciwszy za oparcie stołka szkaplerz (część zakonnego stroju; płat sukna luźno zwisający od szyi z przodu i z tyłu). Bystre chłopię wywią­zywało się z polecenia sumiennie, odświeżając po każdym daniu nakrycie: „rozumiał, że ten kawał wiszący na panu był nagoto- wany (przygotowany) do ścierania talerzy — za każdym poda­niem talerza ścierał go owym końcem wiszącym, a gdy go nale­życie zafolował (zasmarował) i utłuścił, przestrzegł Dominikanina: «Dobrodzieju, obróćcież ręczniczek z przodu w tył, bo się już ten koniec zabrudził.»”

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)