ZAKONNICY

Z pobliskiego klaszto­ru sprowadzał kilku zakonników, zamykał się z nimi na kilka dni, nie dopuszczając nikogo oprócz odpowiednio przyuczonych służą­cych, donoszących jedzenie i trunki. Przez całe dnie bankietowa­no i pito w tym „klasztorze”. Kto miał dosyć, oddalał się do „sy­pialni”, walił byle gdzie na wyścieloną podłogę, odespał swoje i wracał dalej popijać. Każdego dnia wyznaczano jednak kapłana, który nazajutrz rano miał odprawiać mszę. Temu pozwalano pić tylko do 11 w nocy, by przykazaniom kanonicznym uczynić za­dość. Pan Borejko pilnował także godzin przeznaczonych zakonni­kom na modlitwy i odmawiał je wraz z nimi.

Cześć, mam na imię Katarzyna i od zawsze chciałam pracować w kuchni. Po tym jak osiągnęłam ten życiowy cel, postanowiłam założyć tego bloga i we wpisać dzielić się z Wami moimi doświadczeniami!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)